poniedziałek, 11 lutego 2013

NOWY BLOG

No więc tak jak planowałam założyłam nowego bloga :>
http://dying-was-never-so-hard.blogspot.com/
Pojawili się już bohaterowie i prolog. Serdecznie zapraszam do wyrażenia szczerej opinii :)
Tego nie będę już dalej prowadzić, ponieważ jest beznadziejny i raczej nikomu nie będzie go brakować :C
See Ya
~Julka <3

niedziela, 10 lutego 2013

:C

Tak się zastanawiam czy nie usunąć tego bloga. Mało osób go czyta, a jeszcze mniej komentuje :c Moim zdaniem to opowiadanie jest na serio beznadziejne i jakoś nie widzę sensu, żeby dlużej to ciągnąć. Teraz pytanie do Was: Czy czytalibyście bloga, którego zaczęłabym pisać po usunięciu tego?

sobota, 2 lutego 2013

ROZDZIAŁ 8

*Melody* MUZYKA
-Jestem Jaymi!-stojący obok mnie chłopak próbował przekrzyczeć muzykę. Wcześniej wymieniliśmy ze sobą tylko kilka uśmiechów, ponieważ się nie znaliśmy, ale teraz zaczęłam mu się uważniej przyglądać. Miał na sobie czarne rurki, tego samego koloru vansy, szarą bluzę z kapturem i założoną na to trochę jaśniejszą kurtkę. Czarna grzywka zasłaniała mu prawie całe czoło, odsłaniając tylko jedno niebieskie oko. Usta były lekko uniesione w uśmiechu, co tylko dodawało chłopakowi uroku. Po chwili uśmiech zniknął, a na twarzy pojawiło się lekkie zmieszanie. Przez chwilę nie wiedziałam czym było spowodowane, jednak w końcu zorientowałam się, że gapię się na niego właściwie bez żadnego celu. Nic dziwnego, że zaczęło go to peszyć.
-Melody-otrząsnęłam się, podając mu rękę.
To było już ze dwa lata temu, ale przypominanie sobie o tym ciągle powoduje u mnie uśmiech na twarzy. Może akurat nie w tym momencie, ale było tak przynajmniej do teraz.

Na myśl znowu nasunęła mi się scena mająca miejsce przed chwilą. Po policzkach zaczęło mi spływać jeszcze więcej łez, a ja odruchowo mocniej wtuliłam się w blondyna, który obejmował mnie swoim ramieniem, pozwalając wypłakać się w jego t-shirt.
Byłam mu bardzo wdzięczna za to, że mnie nie zostawił samej w tym momencie.
*2 godziny później*
-Ja już muszę iść-usłyszałam głos blondyna.
-Nie odchodź-cicho wychlipiałam.
-Teraz nie mogę zostać, ale obiecuję, że przyjdę rano-posłał jeden ze swoich najpiękniejszych uśmiechów, po czym zniknął za drzwiami, cicho je po sobie zamykając.
Skierowałam się do swojego pokoju, po czym sama nie wiem dlaczego złapałam album z naszymi wspólnymi zdjęciami. Jak się później okazało nie było to dobrym posunięciem, ponieważ wspomnienia wywołały jeszcze większą niepohamowaną falę łez.
-Widzisz tą gwiazdę?-odruchowo spojrzałam w stronę wskazywaną przez Jaymiego-Gdziekolwiek będę zawsze będzie mi o tobie przypominać. Kocham cię-powiedział, po czym mocno mnie do siebie przytulił.
"Kłamca. Dupek. Debil. Idiota."-wyzywałam go w myślach. Nie wiem, czy go kochałam, ale n pewno byłam nim zauroczona. Bo zakochaniem tego uczucia też nazwać nie można. Po prostu dobrze się z nim dogadywałam. Gdy teraz na to patrzę, nasze relacje wydają się bardziej przyjacielskie. Przynajmniej z mojego punktu widzenia.
W pewnym momencie moją uwagę przykuł leżący obok mnie na łóżku pluszowy miś od Jaymiego z przyczepioną karteczką "I love you". I znowu napłynęła kolejna fala wspomnień. Wzięłam go do ręki i zaczęłam mu się dokładnie przyglądać.
-Wiesz co jest najgorsze? To, że gdy on odszedł, straciłam nie tylko chłopaka, ale także przyjaciela. To boli. Strasznie boli-coraz więcej łez wypływało z moich zaczerwienionych od płaczu oczu-I czego się tak gapisz?!-tracąc nad sobą kontrolę ze złością spoglądałam w jego czarne, plastikowe oczka-Co?! Nic nie powiesz?! Ty też jesteś przeciwko mnie!-zanosiłam się płaczem. W przypływie złości z całej siły rzuciłam misiem w kąt pokoju. Schowałam głowę między poduszki i ponownie pozwoliłam rozpaczy przejąć nade mną kontrolę.




Wiem, że piszę strasznie krótkie rozdziały, ale po prostu nie mam dużo czasu :C I wiem, że są strasznie nudne, ale obiecuję, że niedługo zacznie się dziać coś ciekawszego :D
Mam nadzieję, że się nie gniewacie <3
10 komentarzy=następny rozdział :D

piątek, 25 stycznia 2013

ROZDZIAŁ 7

*Melody* MUZYKA
-Ja już chyba będę się zbierać-powiedziałam, wstając z kanapy. Właśnie mieliśmy coś obejrzeć, a na moje nieszczęście padło akurat na horror. Nigdy nie lubiłam tego typu filmów. Na samą myśl o nich paraliżował mnie strach.
-Bez przesady-usłyszałam głos Nialla, a następnie poczułam jak pociągnął mnie za nadgarstki tak, że wylądowałam akurat na jego kolanach-Jakby co możesz się we mnie wtulić-wyszeptał mi do ucha tak, żeby nikt nie usłyszał, a mnie przeszły ciarki. To zadziwiające co się ze mną dzieje w jego obecności. Niby mam Jaymiego, ale przy blondynie czuję się zupełnie inaczej, niż przy moim chłopaku. Nie wiem, czy lepiej. Nie umiem tego porównać. Po prostu inaczej.
*2 godziny później*
-My na serio musimy się już zbierać-usłyszałam głos Daisy, a gdy spojrzałam w jej stronę, zobaczyłam dziewczynę stojącą przy wejściu i zakładającą na nogi swoje już lekko zniszczone czarne vansy. Dołączyłam do niej i po założeniu krótkich, czerwonych conversów pożegnałam się z każdym i już miałam zamiar wychodzić, gdy usłyszałam głos Nialla:
-Odprowadzę was-odwróciłam się w jego stronę i spostrzegłam aparat na zęby, którego widok spowodowany był szerokim uśmiechem chłopaka. Jedynie odwzajemniłam uśmiech, chociaż najchętniej skakałabym ze szczęścia.
Blondyn wyszedł z nami z domu, wcześniej zakładając jasno czerwone vansy. Do tego dobrany miał biały t-shirt z nadrukiem i ciemno jeansowe spodnie.
Szliśmy we trójkę, rozmawiając i śmiejąc się. Przy okazji dowiedziałam się trochę o reszcie chłopaków. Już wcześniej wiedziałam, że mają swój zespół. Mieszkając w Wielkiej Brytanii, a zwłaszcza w Londynie, słyszy się o One Direction przynajmniej kilka razy dziennie. Często ich słucham i lubię ich piosenki, ale nie mam na ich punkcie żadnej obsesji.
Byłam tak zajęta rozmową z Niallem, że nawet nie spostrzegłam, kiedy zabrakło między nami mojej przyjaciółki.
-Gdzie Daisy?
-Minęliśmy jej dom kilka minut temu-blondyn roześmiał się, widząc moją zdezorientowaną minę.
*5 minut później*
-Nogi mnie bolą-zaczęłam narzekać.
Chłopak nic nie odpowiedział, tylko zatrzymał się i podszedł jeszcze bliżej, biorąc mnie na barana.
-Oszalałeś? Przecież zaraz się załamiesz od takim ciężarem.
-Uważasz, że jestem aż taki słaby, że nie udźwignę piórka?
-Chyba tony piór.
-Oj cicho bądź-zaczął się śmiać.
*10 minut później*
-Jesteśmy-usłyszałam melodyjny głos chłopaka. Zatrzymał się w miejscu, a ja zeszłam z jego pleców i pocałowałam go w policzek, czego efektem były ogromne rumieńce na jego policzkach.
-Może wejdziesz na chwilę?-spytałam nieśmiało, w duchu mając nadzieję na pozytywną odpowiedź.
-Bardzo chętnie-odpowiedział,a mi kamień spadł z serca.
Uśmiechnęłam się i skierowałam w stronę drzwi. Chłopak podążył za mną, a gdy znaleźliśmy się w środku poprosiłam, żeby poczekał w salonie, a sama poszłam do kuchni, żeby zaparzyć herbatę.
*pół godziny później*
Rozmawialiśmy ze sobą dosyć długo. Najbardziej zdziwiło mnie to, że mamy tak wiele wspólnych tematów, a między nami nawet na krótką chwilę nie zapanowała krępująca cisza.
Kolejny wybuch śmiechu przerwał nam dzwonek do drzwi. Niechętnie podniosłam się ze swojego miejsca i skierowałam w stronę przedpokoju. Z ciągle utrzymującym się na ustach uśmiechem otworzyłam drzwi, ale mina mi zrzedła, gdy zobaczyłam, kto stoi za nimi.
-Co to jest?!-spytał podniesionym głosem Jaymi, wchodząc bez pytania do środka i podstawiając mi pod nos swojego iphona, na którym znajdowało się zdjęcie moje i Nialla, zrobione podczas dzisiejszego spaceru. Zdziwiło mnie, że to wszystko tak szybko znalazło się w sieci-Pytam się!-krzyknął tak, że przeszedł mnie dreszcz.
-Uspokój się-powiedziałam łagodnym tonem-To tylko kolega.
-Tylko kolega?! To jak mi to wytłumaczysz?!-zabrał telefon i po chwili pokazał kolejne zdjęcie, tylko że na tym całowałam blondyna w policzek.
-Nie rozumiem co tu jest do tłumaczenia-wzruszyłam obojętnie ramionami. Chwilę przyglądałam się reakcji Jaymiego, gdy zrobił coś, czego bym się zupełnie po nim nie spodziewała. Uniósł rękę w górę i z tego co się domyśliłam miał zamiar mnie uderzyć. Skuliłam się i odruchowo zasłoniłam twarz rękoma. Po chwili usłyszałam huk, ale dziwiło mnie, że nic nie poczułam. Niepewnie otworzyłam oczy i ujrzałam leżącego na podłodze Jaymiego i stojącego obok mnie Nialla, który ze złością zginał i rozprostowywał pięść.
-Wypierdalaj stąd!-usłyszałam krzyk blondyna-Jak jeszcze raz cię tu zobaczę, to skończy się to dla ciebie o wiele gorzej, niż obitą mordą!-po tych słowach podszedł do mojego teraz już byłego chłopaka i podniósł z ziemi, trzymając za koszulę. Wyrzucił go za drzwi, następnie zamykając je. Podeszłam do niego i wtuliłam się w jego tors, mocząc łzami bluzkę, którą miał na sobie.
-Dziękuję-wyszeptałam ledwo słyszalnie, na co Niall pocałował mnie w czoło i przytulił do siebie jeszcze mocniej.




Ba dum tsss :3 Strasznie się rozpisałam xd Chyba najdłuższy rozdział do tej pory ;o
Następny będzie jakoś w tygodniu, bo od dzisiaj zaczynają mi się ferie :D
Jest tylko jeden warunek. Muszę zobaczyć 7 komentarzy :3 Może to trochę dużo, ale nie wydaje mi się to aż tak ogromnym problemem przy 15 obserwatorach :)

piątek, 18 stycznia 2013

ROZDZIAŁ 6

*Daisy* MUZYKA
-Nieee!-krzyknęłam, gdy padła propozycja gry w butelkę. A jej pomysłodawcą był...dokładnie tak! Ten idiota Harry. Byliśmy tu od prawie dwóch godzin, a ja już wiedziałam, że nie będę się z nim za dobrze dogadywać. Wcześniej mnie wkurzał, ale gdy spędziłam z nim trochę więcej czasu miałam go serdecznie dosyć. Od naszego przyjścia gapił się na mój dekolt, jakby chciał mnie rozebrać wzrokiem. Jedynym powodem, dla którego do tej pory nie strzeliłam go z liścia była obecność reszty chłopaków i Mel.
Swoją drogą Melody i Niall cały wieczór nie dostępowali siebie na krok. Widać było, że on nie jest jej obojętny, ale za cholerę nie mogłam odgadnąć uczuć blondyna. Patrzył się w Mel jak w obrazek, ale z drugiej strony starał się zachować jak największy dystans. Chociaż czemu się temu dziwię, skoro Mel przyznała mu się, że ma chłopaka. Szkoda tylko, że Niall nie zna o nim prawdy...
-No to kto zaczyna?-przerwał moje rozmyślania Louis, który biorąc do ręki butelkę po winie skierował się na środek salonu, a następnie usiał na dywanie, odwracając się twarzą w naszą stronę. Posłałam mu tylko mordercze spojrzenie i zajęłam miejsce obok niego. Po tych nie całych dwóch godzinach zdążyłam się zorientować, że Louis jest osobą, która uparcie dąży do celu i nigdy się nie poddaje, jeżeli chce coś osiągnąć. W całym swoim życiu natknęłam się kilka razy na takich ludzi i z własnego doświadczenia wiem, że czasami potrafią być denerwujący. W tym przypadku jednak było inaczej. Louis mnie aż tak bardzo nie denerwował. Wręcz przeciwnie. Jego upór mnie rozbawiał.
-Liaaaam-podał butelkę brunetowi, gdy już wszyscy zajęli swoje miejsca.
Oczywiście wypadło na mnie. Złośliwość losu. Za zadanie miałam...pocałować Zayna. Niestety od razu zaznaczyli, że w usta, także nie miałam jak się wymigać całusem w policzek. Chociaż w sumie to nie aż tak źle. Muszę szczerze przyznać, że Zayn jest bardzo przystojny.
Zbliżyłam się do mulata i delikatnie musnęłam jego usta swoimi. Jednak nie spodziewałam się jego reakcji. Chłopak odwzajemnił pocałunek, jednocześnie go pogłębiając. Trwaliśmy w tym kilka sekund, dopóki nie usłyszeliśmy gwizdów chłopaków. Z uśmiechem na ustach odsunęłam się od Zayna i wróciłam do gry.
Wzięłam do ręki butelkę i przed zakręceniem nią zauważyłam jeszcze wściekłą minę Harrego. Nie rozumiem, co mu przeszkadzało. Wkurza mnie odkąd tylko go poznałam. Zadufany w sobie palant, który myśli, że może mieć każdą laskę. Szkoda, że jeszcze nikt go nie uświadomił, że w rzeczywistości tak nie jest. Nie każda dziewczyna na niego leci. No przynajmniej nie ja.
-Niaaall-powiedziałam, gdy butelka wskazała farbowanego blondyna-Pytanie, czy zadanie?
-Pytanie-odpowiedział z uśmiechem.
-Co ci się najbardziej podoba w Melody?
Zmieszany spuścił wzrok i z ledwo widocznymi rumieńcami na twarzy zaczął bawić się palcami. Dla mnie oznaczało to tylko jedno. Trafiłam w czuły punkt.
-Wszystko-odpowiedział szeptem, ale wystarczająco głośno, żeby każdy mógł usłyszeć. Wszyscy jak na komendę zaczęli gwizdać, szturchać blondyna i wydawać z siebie głośne "uuu". Melody tylko się zarumieniła i posłała Niallowi uśmiech, co chłopak odwzajemnił, ukazując tym samym swój aparat na zęby.
*5 minut później*
-No więccccc-przeciągnął Louis, gdy butelka po raz kolejny wypadła na mnie-Masz razem z Harrym wejśc do łazienki na pięć minut. I żeby było jasne.Chce widzieć ślady szminki na jego ustach-wyszczerzył się.
*Minutę później*
-Łap-powiedziałam, rzucając w chłopaka szminką, którą podkradłam ze swojej torebki po drodze do łazienki.
-Po co mi to?-spytał, obracając w dłoniach mały przedmiot.
-No jak to po co? Chyba nie sądziłeś, że będziemy się tu lizać. Zamiast tego masz szminkę i się nią wysmaruj-powiedziałam stanowczo, na co chłopak odrobinę posmutniał. Pewnie liczył nawet na coś większego, niż zwykłe całowanie. Niedoczekanie.
Brunet zaczął nakładać sobie szminkę na ustach, co wyglądało komicznie. Przetarłam lekko swoje wargi ze szminki, aby wyglądało to bardziej wiarygodnie, a następnie podeszłam do Harrego i delikatnie rozmazałam ten kolor na jego ustach.
Gdy w końcu minęło te przeklęte pięć minut wyszliśmy z łazienki i po raz nie wiem który dzisiaj usłyszeliśmy gwizdy chłopaków.
-Uuu widać, że ostro było-zaśmiał się Louis.
-Nie wyobrażaj sobie za wiele-puściłam mu oczko i z powrotem zajęłam swoje miejsce w kręgu na podłodze.



Po pierwsze chciałam bardzo przeprosić, że nie dodawałam rozdziału przez ponad dwa tygodnie, ale niestety ferie zaczynają mi się dopiero za tydzień, a teraz był koniec semestru i sądzę, że nie jestem jedyną osobą, która miała coś do poprawy xd
Pomysłów mam bardzo dużo i za każdym razem, gdy coś mi przyjdzie do głowy spisuję je w notatniku, ale niestety brakuje mi czasu na opisywanie ich :c
Po drugie wiem, że jak na razie opowiadanie jest nudne, ale potrzebuję trochę czasu na rozkręcenie akcji, a coś ciekawszego zacznie się dziać dopiero za kilka rozdziałów :<
I od teraz wprowadzam tą samą zasadę, co na poprzednim blogu:

10 komentarzy=następny rozdział :**

środa, 2 stycznia 2013

ROZDZIAŁ 5

*Daisy* MUZYKA
-Wstawaj-ktoś wrzeszczał mi do ucha. Mówiąc "ktoś" mam oczywiście na myśli Melody. No bo kto inny? Tylko ona ma takie zrąbane pomysły. Zastanawia mnie tylko jedna rzecz... A mianowicie skąd miała klucze do mojego mieszkania? Tak szczerze, to wolę w to nie wnikać.
-Złaź ze mnie-wyjęczałam, trzymając się za skroń. Chyba oczywiste było, że rano dopadł mnie kac, co było moją standardową reakcją na wypicie zbyt dużej ilości alkoholu.
-O nie! Nie odczepię się, dopóki nie wstaniesz!-wrzeszczała coraz głośniej sądząc, że za chwilę ustąpię i posłusznie zwlokę się z łóżka. O nie! Niedoczekanie!
-Coś się pali, czy jak? Dziewczyno, jest sobota. Daj mi spać!
-Nie ma na to czasu. Niedługo wychodzimy. Poza tym jest dwunasta. Normalne osoby już dawno wstały.
-W takim razie jestem odmieńcem i idę spać. Dobranoc-powiedziałam, po czym narzuciłam na siebie kołdrę tak, że nie było mnie spod niej widać. Jednak nie było mi dane zbyt długo nacieszyć się spokojem, gdyż po chwili poczułam zimno na całym ciele, czego powodem było zrzucenie ze mnie kołdry przez Melody. Mimo że jest moją przyjaciółką, to zdecydowanie za często doprowadza mnie do szału.
-Dobra, już idę-powiedziałam niechętnie, nie mając ochoty dalej się z nią sprzeczać. Zwlokłam się z łóżka i prawie czołgając się po podłodze podeszłam do szafy, po czym wyciągnęłam z niej czarne rurki, białą koszulę i luźny, błękitny sweterek. Skierowałam się w stronę łazienki, w której się ubrałam, wyprostowałam włosy i lekko pomalowałam. Zeszłam po schodach, kierując się do kuchni. Przy blacie stała Melody, rozlewając kawę do dwóch kubków.
-No więc słucham-powiedziałam, siadając na krześle przy wysepce kuchennej.
-Ale co?-spytała, nie rozumiejąc o czym mówię.
-Kazałaś mi wstawać, mówiąc, że niedługo wychodzimy. Chciałabym się dowiedzieć gdzie.
-Poznałam wczoraj takiego chłopaka-powiedziała nieśmiało, jednocześnie spuszczając wzrok. W tym samym momencie na jej twarzy pojawiły się rumieńce, a Melody dokończyła zdanie, chcąc jakoś zmienić temat-no i zaprosił nas dzisiaj do siebie.
-Aww...Melody się zakochała-powiedziałam z szerokim uśmiechem-A co z Jaymim?-w tym momencie przypomniałam sobie o chłopaku blondynki.
-Nic. A co ma być?
-Ten...jak mu tam. Wie, że jesteście razem?
-Niall-poprawiła mnie-Tak. Wie.
-Dobra. Nie ogarniam twojego toku rozumowania-powiedziałam, po czym wstałam ze swojego miejsca i biorąc do ręki kubek z gorącą kawą skierowałam się z powrotem do mojego pokoju.
*2 godziny później*
-Rusz się-darłam się na Melody, która jak zwykle nie mogła się zebrać do wyjścia. Mimo, że nie byłam zadowolona perspektywą spędzenia popołudnia w towarzystwie osób, których w ogóle nie znam, to nie zamierzałam też się upokorzyć spóźnieniem.

-Idę. Idę-powiedziała blondynka schodząc po schodach. Ubrana była w czarną koronkową bluzkę na krótki rękaw i jeansowe rurki. Ja natomiast postanowiłam zostać w tym, co założyłam na siebie rano.
Nie wiem czemu, ale po drodze dziewczyna nie mogła się opanować na samą myśl o tym spotkaniu. Ja jakoś nie byłam tym szczególnie podniecona.
-Po co w ogóle idę z tobą?-spytałam dziewczynę, przenosząc na nią wzrok
-Przecież wiesz, że sama bym nie dała rady tam pójść-wyszczerzyła się, a ja tylko przewróciłam oczami. Moja przyjaciółka jest strasznie nieśmiała w stosunku do chłopaków i jestem pewna, że jakby miała iść tam sama, to w połowie drogi zawróciłaby z powrotem do domu.
Po jakichś piętnastu minutach drogi stanęłyśmy pod wyznaczonym adresem. Niepewnie zapukałam do drzwi, jednocześnie spoglądając na stojącą obok mnie dziewczynę, która wyglądała tak, jakby zaraz miała zemdleć. Przyznam szczerze, że jeszcze nigdy nie widziałam, żeby czymś się równie mocno stresowała.
Drzwi otworzył nam dosyć wysoki mulat, który na nasz widok tylko się skrzywił i westchnął.
-Już nawet we własnym domu nie można mieć spokoju. Co chcecie? Zdjęcie, autograf?
-Że co proszę?-spytałam zdezorientowana, nie za bardzo rozumiejąc, o czym on do mnie mówi. Po pierwsze na pewno nie był blondynem, którego opisywała Melody. Po drugie nigdy wcześniej go nie widziałam, a już tym bardziej nie wydawał mi się sławny. Nie kojarzyłam go ani z gazet, ani z telewizji. Więc po co niby miałbym chcieć jego autograf? Przez chwilę zastanawiałam się, czy aby na pewno dobrze trafiliśmy. W celu upewnienia się lekko odchyliłam głowę w bok, żeby spojrzeć na przyczepioną do ściany budynku plastikową tabliczkę, ale spoglądając raz na nią, a raz na kartkę z adresem zauważyłam, że jest prawidłowy. Na samym początku zaczęłam myśleć, że ten chłopak wystawił Melody, ale po chwili zauważyłam idącego w naszą stronę blondyna, który uśmiechając się szeroko pokazywał swój aparat na zęby.
-Cześć. Fajnie, że już jesteście.
-Ty je znasz?-spytał mulat podejrzliwie spoglądając na kolegę.
-Tak. Przecież mówiłem, że będziemy mieli dzisiaj gości. A teraz spadaj-popchnął go do środka, a chłopak bez żadnego oporu odszedł, gadając po cichu do samego siebie.
Blondyn najpierw przytulił Melody, a następnie podał mi rękę.
-Jestem Niall-przedstawił się z ciągle utrzymującym się na ustach szerokim uśmiechem. Odwzajemniłam oba gesty, po czym wpuścił nas do środka. Skierowałyśmy się za nim do salonu, w którym siedziało dwóch chłopaków. Spotkany wcześniej mulat i obcięty na krótko brunet, który nie zauważył naszej obecności, ponieważ był zbyt zajęty oglądaniem Toy Story. Taa...zbyt poważni to oni raczej nie są. Przywitałam się z nimi i poznałam ich imiona. Mianowicie Liam i Zayn.
Po chwili dołączył do nas jeszcze brunet, który bez żadnych skrupułów podbiegł i mnie przytulił. Gdy już się ode mnie odczepił okazało się, że ma na imię Louis. Stałam tam jeszcze chwilę przyglądając się Melody, która również się ze wszystkimi zapoznawała. W którymś momencie poczułam, jak ktoś kładzie dłonie na mojej talii. Natychmiast odskoczyłam jak oparzona, po czym obróciłam się w stronę winowajcy.
-Ja pierdole! Znowu ty?!-byłam wyraźnie podirytowana obecnością chłopaka.
-To przeznaczenie. Pogódź się z tym-wyszczerzył się.
-Chyba raczej kara od losu-powiedziałam przez zaciśnięte zęby, po czym nie chcąc dłużej patrzeć na niego patrzeć weszłam w głąb salonu i zajęłam miejsce na kanapie obok Liama,próbując jakoś wkręcić się w temat rozmowy pozostałej piątki.

Odrobinkę się rozpisałam xd