środa, 2 stycznia 2013

ROZDZIAŁ 5

*Daisy* MUZYKA
-Wstawaj-ktoś wrzeszczał mi do ucha. Mówiąc "ktoś" mam oczywiście na myśli Melody. No bo kto inny? Tylko ona ma takie zrąbane pomysły. Zastanawia mnie tylko jedna rzecz... A mianowicie skąd miała klucze do mojego mieszkania? Tak szczerze, to wolę w to nie wnikać.
-Złaź ze mnie-wyjęczałam, trzymając się za skroń. Chyba oczywiste było, że rano dopadł mnie kac, co było moją standardową reakcją na wypicie zbyt dużej ilości alkoholu.
-O nie! Nie odczepię się, dopóki nie wstaniesz!-wrzeszczała coraz głośniej sądząc, że za chwilę ustąpię i posłusznie zwlokę się z łóżka. O nie! Niedoczekanie!
-Coś się pali, czy jak? Dziewczyno, jest sobota. Daj mi spać!
-Nie ma na to czasu. Niedługo wychodzimy. Poza tym jest dwunasta. Normalne osoby już dawno wstały.
-W takim razie jestem odmieńcem i idę spać. Dobranoc-powiedziałam, po czym narzuciłam na siebie kołdrę tak, że nie było mnie spod niej widać. Jednak nie było mi dane zbyt długo nacieszyć się spokojem, gdyż po chwili poczułam zimno na całym ciele, czego powodem było zrzucenie ze mnie kołdry przez Melody. Mimo że jest moją przyjaciółką, to zdecydowanie za często doprowadza mnie do szału.
-Dobra, już idę-powiedziałam niechętnie, nie mając ochoty dalej się z nią sprzeczać. Zwlokłam się z łóżka i prawie czołgając się po podłodze podeszłam do szafy, po czym wyciągnęłam z niej czarne rurki, białą koszulę i luźny, błękitny sweterek. Skierowałam się w stronę łazienki, w której się ubrałam, wyprostowałam włosy i lekko pomalowałam. Zeszłam po schodach, kierując się do kuchni. Przy blacie stała Melody, rozlewając kawę do dwóch kubków.
-No więc słucham-powiedziałam, siadając na krześle przy wysepce kuchennej.
-Ale co?-spytała, nie rozumiejąc o czym mówię.
-Kazałaś mi wstawać, mówiąc, że niedługo wychodzimy. Chciałabym się dowiedzieć gdzie.
-Poznałam wczoraj takiego chłopaka-powiedziała nieśmiało, jednocześnie spuszczając wzrok. W tym samym momencie na jej twarzy pojawiły się rumieńce, a Melody dokończyła zdanie, chcąc jakoś zmienić temat-no i zaprosił nas dzisiaj do siebie.
-Aww...Melody się zakochała-powiedziałam z szerokim uśmiechem-A co z Jaymim?-w tym momencie przypomniałam sobie o chłopaku blondynki.
-Nic. A co ma być?
-Ten...jak mu tam. Wie, że jesteście razem?
-Niall-poprawiła mnie-Tak. Wie.
-Dobra. Nie ogarniam twojego toku rozumowania-powiedziałam, po czym wstałam ze swojego miejsca i biorąc do ręki kubek z gorącą kawą skierowałam się z powrotem do mojego pokoju.
*2 godziny później*
-Rusz się-darłam się na Melody, która jak zwykle nie mogła się zebrać do wyjścia. Mimo, że nie byłam zadowolona perspektywą spędzenia popołudnia w towarzystwie osób, których w ogóle nie znam, to nie zamierzałam też się upokorzyć spóźnieniem.

-Idę. Idę-powiedziała blondynka schodząc po schodach. Ubrana była w czarną koronkową bluzkę na krótki rękaw i jeansowe rurki. Ja natomiast postanowiłam zostać w tym, co założyłam na siebie rano.
Nie wiem czemu, ale po drodze dziewczyna nie mogła się opanować na samą myśl o tym spotkaniu. Ja jakoś nie byłam tym szczególnie podniecona.
-Po co w ogóle idę z tobą?-spytałam dziewczynę, przenosząc na nią wzrok
-Przecież wiesz, że sama bym nie dała rady tam pójść-wyszczerzyła się, a ja tylko przewróciłam oczami. Moja przyjaciółka jest strasznie nieśmiała w stosunku do chłopaków i jestem pewna, że jakby miała iść tam sama, to w połowie drogi zawróciłaby z powrotem do domu.
Po jakichś piętnastu minutach drogi stanęłyśmy pod wyznaczonym adresem. Niepewnie zapukałam do drzwi, jednocześnie spoglądając na stojącą obok mnie dziewczynę, która wyglądała tak, jakby zaraz miała zemdleć. Przyznam szczerze, że jeszcze nigdy nie widziałam, żeby czymś się równie mocno stresowała.
Drzwi otworzył nam dosyć wysoki mulat, który na nasz widok tylko się skrzywił i westchnął.
-Już nawet we własnym domu nie można mieć spokoju. Co chcecie? Zdjęcie, autograf?
-Że co proszę?-spytałam zdezorientowana, nie za bardzo rozumiejąc, o czym on do mnie mówi. Po pierwsze na pewno nie był blondynem, którego opisywała Melody. Po drugie nigdy wcześniej go nie widziałam, a już tym bardziej nie wydawał mi się sławny. Nie kojarzyłam go ani z gazet, ani z telewizji. Więc po co niby miałbym chcieć jego autograf? Przez chwilę zastanawiałam się, czy aby na pewno dobrze trafiliśmy. W celu upewnienia się lekko odchyliłam głowę w bok, żeby spojrzeć na przyczepioną do ściany budynku plastikową tabliczkę, ale spoglądając raz na nią, a raz na kartkę z adresem zauważyłam, że jest prawidłowy. Na samym początku zaczęłam myśleć, że ten chłopak wystawił Melody, ale po chwili zauważyłam idącego w naszą stronę blondyna, który uśmiechając się szeroko pokazywał swój aparat na zęby.
-Cześć. Fajnie, że już jesteście.
-Ty je znasz?-spytał mulat podejrzliwie spoglądając na kolegę.
-Tak. Przecież mówiłem, że będziemy mieli dzisiaj gości. A teraz spadaj-popchnął go do środka, a chłopak bez żadnego oporu odszedł, gadając po cichu do samego siebie.
Blondyn najpierw przytulił Melody, a następnie podał mi rękę.
-Jestem Niall-przedstawił się z ciągle utrzymującym się na ustach szerokim uśmiechem. Odwzajemniłam oba gesty, po czym wpuścił nas do środka. Skierowałyśmy się za nim do salonu, w którym siedziało dwóch chłopaków. Spotkany wcześniej mulat i obcięty na krótko brunet, który nie zauważył naszej obecności, ponieważ był zbyt zajęty oglądaniem Toy Story. Taa...zbyt poważni to oni raczej nie są. Przywitałam się z nimi i poznałam ich imiona. Mianowicie Liam i Zayn.
Po chwili dołączył do nas jeszcze brunet, który bez żadnych skrupułów podbiegł i mnie przytulił. Gdy już się ode mnie odczepił okazało się, że ma na imię Louis. Stałam tam jeszcze chwilę przyglądając się Melody, która również się ze wszystkimi zapoznawała. W którymś momencie poczułam, jak ktoś kładzie dłonie na mojej talii. Natychmiast odskoczyłam jak oparzona, po czym obróciłam się w stronę winowajcy.
-Ja pierdole! Znowu ty?!-byłam wyraźnie podirytowana obecnością chłopaka.
-To przeznaczenie. Pogódź się z tym-wyszczerzył się.
-Chyba raczej kara od losu-powiedziałam przez zaciśnięte zęby, po czym nie chcąc dłużej patrzeć na niego patrzeć weszłam w głąb salonu i zajęłam miejsce na kanapie obok Liama,próbując jakoś wkręcić się w temat rozmowy pozostałej piątki.

Odrobinkę się rozpisałam xd

4 komentarze:

  1. Noo chyba to jasne, że mi się podoba < 3
    Aww, ale świetny rozdział! Nie przypuszczałam, że się aż tak w to wkręcę! ;p
    Kurczaki, ciekawe,jak rozwinie się wątek z Harrym i Daisy ..
    I wgl to tak się śmiałam, jak wyobraziłam sb sytuację : stoję sobie, witam się z jakimiś nowymi ludźmi aż nagle ktoś nieznany podbiega i mnie przytula krzyczy mi do ucha: Hej! Louis jestem! :3 Haha :D
    Czekam z niecierpliwością na następny : >

    Pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. świetny rozdział :)
    fajnie, że dziewczyny poznały 1D.
    czekam na kolejny! ^^

    OdpowiedzUsuń
  3. Chyba nikt nie ma Ci za złe tego, że się rozpisałaś ;)
    Genialny rozdział, a reakcja Daisy, kiedy Hazz ją zaczepił- bezcenna ;)
    Coś mi soę wydaje, że z tej dwójki coś będzie ;p
    Pozdrawiam, czekam na kolejny <3

    OdpowiedzUsuń
  4. dziękuję bardzo za nominację c:
    rozdział spodobał mi się, bo fajnie wyważyłaś dialogi co do treśći przeżyć, opisów itd. najbardziej rozbawiły mnie dialogi między daisy, a melody w szczególności pierwszy i środkowy :3
    pozdrawiam ciepło i weny C:

    OdpowiedzUsuń